Podróż rozpoczęła się pożegnaniem z super ludźmi (o których wspomnę, nie łudźcie się, jest fejm !), nie spałam całą noc.
Oto pierwsza podróż on my own, bo do tej pory jeździłam z miłymi ludźmi, więc dzikus Marta wreszcie sama...
I did it! :)
Najpierw NUDNE podziękowania, więc jeśli uważasz, że nie przyczyniłeś się do mojego wyjazdu możesz to ominąć, lub mylisz się, bo jednak się przyczyniłeś :)
PRZEDE WSZYSTKIM:
Mamie, no bo mamusia kochana we wszystkim pomogła i w ogóle mama! Love tak bardzo.
Paulinka i Michałek. No kurcze, bez WAS nic by nie poszło. NIC. Nie wiem jak Wam się odwdzięczę. Michałowi wiem, kupię mu alkohol, ale Paulince?? Jakiś procent w lotku pewnie ! :D Więc w zasadzie w przypadku Was obu potrzebne są procenty :D
Tutaj pragnę podziękować panu profesorowi Dąbrowskiemu, który jak nikt inny na uczelni przyczynił się do tego wyjazdu (wino się chłodzi!). I tak tego nie przeczyta, ale chcę być fair i podziękować i tu.
W ostatnich dniach był fail, więc podzięka również do Pana Karola xD
Mariusz, bo gadał: "nie ma czasu" i że, "nie pierdol" haha, Mariuszek, kocham Ciebie mimo małych uszu lol lol
Wiki, bo, podobnie jak Mariuszek, nie dawałaś mi się poddać. To cudowne.
Dominika, bo motywowałaś mimo, że byłaś tysiące kilometrów stąd!
Mojej rodzinie - Patrycji! Bo kurcze mi robiła schaboszczaki i super :D Weź do mnie przyjedź tylko, to będę Ciebie kochała jeszcze bardziej. Bo miłość do ściągania ubrań i jedzenia powoli może przeminąć :D
Agatce, bo motywowała wakacjami w najlepszym klimacie :D
Mateusz, bo będąc na erasmusie, pisałeś "no dalej, weź się w garść debilu!"
Adam, bo interweniowałeś w trudnej sytuacji. Dziękuję. Jestem trudnym przypadkiem xD
Olusiowi, Ani, Dawidowi, no i jeśli o kimś zapomniałam to jestem Pała i tyle. Bo to było mega ważne, bo jestem człowiekiem małej wiary. Więc wsparcie daje mi wszystko.
Podróż minęła spokojnie, bo pilnowałam terminów i byłam przygotowana na wszystko. Planowałam to od dawna, więc dlatego.
Najpierw z Poznania do Berlina busem, praktycznie nie spałam.